Autobus do Hampi

Dzienniki podróży | Ilość zdjęć: 1 | 07.03.2019

Nocny autobus sypialny, niestety z tych dwóch przymiotników tylko jeden jest prawdziwy. Autobus rzeczywiście jechał nocą. A co do spania… podobno ktoś kiedyś słyszał o kimś, kto widział kogoś kto spotkał takiego jednego, któremu udało się zasnąć w autobusie. Ale to chyba tylko takie podróżnicze gadanie przy szklance soku w przydrożnym hostelu w Hampi.

Z mojej strony trudno sobie wyobrazić aby ktoś taki istniał naprawdę, ale kto wie… w Indiach różne cuda się zdarzają. Może i taka opowieść jest prawdziwa, tym bardziej, że nasze maluchy usnęły prawie od razu a wszelkie trzaski zgrzyty i podskoki tylko pomogły im zasnąć.

 

 

Cały wist nie polegał na autobusie, który pomimo rozklekotania trzymał się całkiem nieźle, ale na drodze. Myślę, że nikt kto choć troszkę jeździ po kraju nie potrafiłby sobie wyobrazić stanu Hinduskich dróg.  Określenie „uwaga dziura!” jest o tyle nietrafione iż właściwie mijaliśmy tu tylko dziury poprzeplatane kawałkami popękanego asfaltu. Tak, ser szwajcarski przy drogach którymi jechaliśmy jest gładki jak stół. Jeśli dodamy do tego brawurową jazdę kierowcy jedyne do czego mógłbym porównać naszą podróż to przeciążony bęben pralki podczas intensywnego wirowania.

 

 

 

Tak sobie leżąc (mieliśmy do dyspozycji podwójne piętrowe łóżka) i próbując nie spaść ani wybić zębów zbudowałem sobie mały drogowy słowniczek, który niniejszym prezentuję.

Trzęsawka – stan ciągły polegający na nieustanym podskakiwaniu pasażera na niewielką wysokość z wysoką częstotliwością powtórzeń. Trzęsawce towarzyszą stałe trzaski, jęczenia, zgrzyty nadbudowy i wyposażenia wnętrza autobusu.

Trzęsawa – w przeciwieństwie do trzęsawki, trzęsawa to powtarzające się cyklicznie podskoki wywołane najechaniem z dużą prędkością na garby drogowe (potocznie zwane leżącym policjantem) ułożone przy wjazdach do miasteczek po kilka jeden za drugim. Tu podskoki są zdecydowanie wyższe i towarzyszy im bolesne uderzenie przy powrocie na materac.

Podskok właściwy – długie równomiernie wzbicie się pasażera w powietrze wywołane najechaniem na pojedynczy ale za to wysoki grab. W tym przypadku po początkowym uderzeniu o garb następuje odbicie właściwe a po nim w miarę płynne opadnie zakończone twardym lądowaniem.

Hamowanie na wprost – wywołane zbliżeniem się do przeszkody ( często poprzedza podskok właściwy) rozpoczyna się od przywalenia stopami w przednią przegrodę łóżka. Po nim następuje ścisk żołądka, obicie przy ponownym ruszaniu a później w zależności od przeszkody jedna z opcji czyli lot w górę albo na boki.

Hamowanie ze skrętem w lewo – przywalenie nogami w przegrodę przednią oraz sturlanie na ścianę z oknem, reszta bez zmian.

Hamowanie ze skrętem w prawo – przywalenie nogami w przegrodę przednią oraz łapanie za stelaż pomagające uniknąć wypadnięcia z łóżka na korytarz.

Skręt – ponieważ kierowca nie używa przy nich hamulców bo właściwie po co, przy skręcie pasażer lata po całym łóżku.

Kombinacja alpejska – nazywana potocznie jazdą właściwą, wszystkie elementy na raz w dowolnych konfiguracjach i połączeniach przeplatane częstym używaniem klaksonu.

Nie możemy oczywiście zapominać o efektach dźwiękowych, z których trzaski i trzeszczenia należały do tych najcichszych (tu możecie posłuchać małej próbki).

No cóż… Na koniec dodam, że aby uniknąć przejechania naszej stacji podszedłem do kierowcy. To był błąd! Kiedy zobaczyłem oświetloną lampami drogę i pokonywanie jej na tzw. pełnym gwizdku, poczułem krew odpływającą do palców stóp. Kubica mógłby się uczyć!!!

Rozwalony na siedzeniu Hindus z miną luzaka kręcił kierownicą nie przejmując się takim drobiazgami jak doga szerokości naszych dróg wiejskich, cysterny z w wodą, garby, straganiki, tumany kurzu, krowy i bóg wie co jeszcze.

 

 

Ale co tam!!! Nad ranem dojechaliśmy do domu :)))

 

Kontakt

Imię:

Email:

Temat: