cz.25 Figurka

Skarby von Knauffa | Ilość zdjęć: 1 | 18.03.2019

Siedzący na niewielkim podwyższeniu mnich, przyglądał się kluczowi z równą uwagą co mnich który przywitał ich przed wejściem. Widać było, że jest dla niego bardzo cenny, bo kiedy skończył delikatnie niczym piórko położył go na leżącej z boku podwyższenia poduszce.

Dopiero wtedy spojrzał na stojące przed nim osoby. A te…? Z całej piątki najmniej zaskoczony był Tata, który jak zwykle zachował najwięcej zdrowego rozsądku. Reszta z błyszczącymi oczami czekała na ciąg dalszy niezwykłej przygody, którą zafundował im niejaki Ulrych von Knauff. Wszystko zależało od siedzącego przed nimi mnicha. Ten przyglądał im się zastanawiając czy nieznajomi powinni dostać odpowiedź na przyniesione razem z kluczem pytanie. W końcu uśmiechnął się łagodnie, sięgnął po stojącą z tylu skrzynkę i zaczął opowieść.

– Mam na imię Devrat i jestem przełożonym tej świątyni. Nie jest ona stara, ma dopiero sto lat. W porównaniu z innymi świątyniami w Indiach to prawdziwy młodzieniaszek. Kiedy rozpoczęto jej budowę okazało się, że nie mamy dość pieniędzy aby ją skończyć. Mijały lata, czas płynął a budowa stała w miejscu. Gołe ściany nie zdobiły żadne obrazy ani płaskorzeźby. Surowe balkony nie miały zdobień a w pustej świątyni nie stał ani jeden posąg. I kiedy wydawało się, że przez kolejne lata nic się nie zmieni, pojawił się on. Pewnego dnia w progi świątyni zawitał biały podróżnik. Powiedział, że słyszał o naszych problemach i obiecał pomóc. Gdy mnichowie zapytali dlaczego, usłyszeli że świat potrzebuje dobra a nasze zasady niosą najważniejsze wartości. Zbyt dużo zła jest dookoła. Zbyt wiele nienawiści. Różni ludzie mają różne wierzenia ale dobro jest ważne dla wszystkich. Trzeba dbać o najbliższych, o obcych, o zwierzęta duże i małe. Chronić matkę ziemię na wszelkie możliwe sposoby.

– czy ten nieznajomy nazywał się Ulrich von Knauff?

Siedzący na podwyższeniu mnich skinął głową

– ale przecież to był zły człowiek – powiedziała Ola – wszyscy tak o nim mówią

– nie ma ludzi złych – mówiąc to mich przymknął oczy – złe są tylko ich czyny. Ważne abyśmy jak najszybciej to zrozumieli. Ulrich uratował naszą świątynię, dzięki niemu prace ruszyły z kopyta i już rok później budowa była ukończona. Poprosił żebyśmy nikomu nie mówili o tej pomocy. Nie chciał by ktoś się o nim dowiedział. Wolał aby jego imię nigdy nie zostało ujawnione. Tak zrobiliśmy, kolejni Michowie przekazywali sobie jego sekret, aż po latach trafił on do mnie. Ja przekażę go mojemu następcy.

– ale historia –powiedziała Kasia.

– to prawda – odpowiedział mnich – ale to jeszcze nie koniec. Kiedy budowa dobiegała końca, Ulrich poprosił nas o przysługę. Powiedział, że pewnego dnia przybędzie do nas ktoś z kluczem.

Mówiąc to mnich podniósł leżący na poduszce klucz i podał go siedzącej przed nim piątce.

– Klucz jest symbolem otwarcia. Pokazuje nową drogę, kierunek który można obrać. Przecież za każdymi drzwiami jest kolejna nieznana wcześniej ścieżka i tylko od nas zależy, w którą stronę pójdziemy. Osobie która przyniesie klucz mieliśmy dać to.

Devrat otworzył leżącą przed nim skrzynkę i wyjął złotą figurkę. Figurka przedstawiała siedzącego ze skrzyżowanymi nogami mężczyznę. Złożone w geście medytacji ręce spoczywały na kolanach a pełna spokoju twarz uśmiechała tajemniczo.

– To Mahavira, przewodnik w drodze do ścieżki oświecenia. Figurka jest naszym największym skarbem, który raz do roku pokazujemy w trakcie uroczystego święta. Cieszymy się, że jest tu, w świątyni. Ulrych chciał abyśmy przekazali ją osobie która przyniesie klucz. Jest Wasza, sami zdecydujecie co z nią zrobić. Proszę – Mnich wyciągnął ręce i podał figurkę oniemiałemu tacie – dziękuję za wasz przybycie, jesteście naszymi przyjaciółmi i możecie tu zostać jak długo chcecie. Ja muszę wracać do swoich zajęć.

Ukłonił się jeszcze raz a potem wyszedł z sali zostawiając w niej zaskoczonych gości.

Kontakt

Imię:

Email:

Temat: