cz.23 Kraj 1000 języków

Skarby von Knauffa | Ilość zdjęć: 1 | 01.03.2019

Co to za klucz? Takie pytanie zadawało sobie pięć pochylonych nad stołem głów. Każda zastanawiała się co tak właściwe można nim otworzyć. Najprostsza odpowiedź była taka: klucz otwiera skrzynię pełną skarbów. Mogła to być jedna ze skrzyń, o których usłyszał Durgu. Ulrych pewnie ją gdzieś schował. No właśnie! Jeśli klucz pasował do skrzyni to gdzie należało jej szukać? Odpowiedzią mogła być przymocowana metalowym kółkiem, zardzewiała tabliczka. Niewielki kawałek metalu był tak zniszczony, że dopiero po jego wyczyszczeniu udało się dostrzec ukryte pod grubą warstwą korozji napisy. Co gorsza przez lata blaszka zrobiła się cienka niczym papier. Kiedy Durgu zaczął delikatnie ścierać nalot, metal popękał i w kilku miejscach pojawiły się niewielkie dziurki. Dwie z nich zniszczyły wyryte litery i jeszcze bardziej utrudniły odczytanie i tak już ledwo widocznych znaków. Druga strona tabliczki też była niezwykła, na zniszczonej czasem powierzchni można było zobaczyć obrys złożonej dłoni z kołem pośrodku. W okrąg wpisano symbole wypełniające całe jego wnętrze.

– naprawdę nie wiesz co tu jest napisane? – zapytała Durgu Kasia – wygląda jakby wyrazy były w Hindi

– na razie nie, litery są w Dewanagari – odpowiedział Durgu a widząc zdziwienie na twarzach szybko dodał – Dewanagari to pismo alfabetyczne które można znaleźć w prawie całych Indiach. Dawno temu używano go do Sanskrytu ale jego literami zapisywane są również obecne języki. Wiecie, że w Indiach mamy ich ponad 400? Oficjalnych jest aż 23 a Hindi to najważniejszy z nich, używa go prawie 180 milionów osób.

– 400 języków i 180 milionów ludzi? – Ola złapała się za głowę –To jak wy się w ogóle dogadujecie?

– 180 milionów mówi w Hindi, w całych Indiach mieszka ponad miliard osób – poprawił ją Durgu.

– o mamo, miliard! – jęknęła dziewczynka – Nie prościej było nauczyć się angielskiego?

– prościej, obecnie angielski to główny język urzędowy. Tylko, że trzeba się go najpierw nauczyć, ty też od urodzenia mówisz po polsku a nie po angielsku. Dopiero rodzice wysłali was na dodatkowe lekcje.

– wysłali? – zaśmiał się Eryk – chyba skazali. Tydzień w tydzień musiałem na nie łazić. Chłopaki grali na podwórku a ja ciągle to heloł i heloł.

– i co żałujesz?

– no w sumie nie – mruknął chłopiec – chyba dzięki tym helołom mogę z wami teraz rozmawiać.

– no widzisz – odpowiedział Dugu zerkając kątem oka na rozbawionych całą rozmową rodziców – właśnie dlatego nasze dzieci uczą się w szkole angielskiego. Tak czy inaczej cały czas mamy 23 języki urzędowe i kilkadziesiąt dialektów Hindi. Wszystkie one wywodzą się ze starożytnego języka apabhranśa. To on był podstawą naszej mowy. Zobaczcie, na tabliczce mamy dwa rzędy liter które układają się w wyrazy. Kilka z nich jestem w stanie odczytać, reszty nie. Wygląda jakby zostały zapisane w sanskrycie. To bardzo niezwykły język, podobno najstarszy na świecie. Niektórzy mówią, że ukryto w nim myśli Boga. Jego brzmienie pozwala zrozumieć niezwykłość świata, odkryć piękno i poczuć ukrytą w nim tajemnicę. Sanskryt to język życia. Wystarczy go poznać aby zbliżyć się do najpiękniejszych i najbardziej niezwykłych prawd Indii.

– nic z tego nie kumam – załamał się Eryk – 400 języków, miliard ludzi, Hindi Sanskryt i ten cały jak mu tam Denwan coś tam.

– Dewanagari – roześmiał się Durgu – przyznaję, że nie jest to proste ale takie są całe Indie. Chyba nie ma osoby, która potrafiłaby je zrozumieć. To co powinniście rozróżnić to alfabet, Dewanagari, starożytny język Sanskryt, i obecny Hindi. Reszta nie będzie nam potrzebna.

– ufff – westchnęła Ola – może jednak jakoś to ogarniemy.

– ty na pewno – powiedział tata tarmosząc czuprynę córki – przed twoją ciekawością nic się nie ukryje.

– słuchajcie – zdenerwowała się Mama – wróćmy do tematu.

– dobrze – kiwnął głową Durgu – dajcie mi jeszcze chwilę

Pochylił się nad tabliczką, podniósł leżącą obok szpilkę i zaczął delikatnie dłubać w rowkach czyszcząc literki. Po kilku minutach przetarł ją ścierką a potem podniósł tryumfalnie do góry.

– chyba coś znalazłem!

– co??? – zawołali razem Ola z Erykiem.

– zobaczcie.

Durgu położył tabliczkę na stole. Podniósł szpilkę i wskazał nią pierwszą z liter.

– udało mi się odczytać wyrazy „Valuka Iswar”. To słowa wywodzące się z Sanskrytu. Tak nazywa się „bożek z piasku” avatar Shivy.

– czy ktoś może mi to wyjaśnić? – załamany Eryk rozłożył bezradnie ręce.

– Avatar to obraz bóstwa, taki który możemy zobaczyć – Durgu próbował wytłumaczyć chłopcu zawiłości Hinduskiej religii – jednym z wyglądów Shivy jest Valuka Iswar. Tu w Mumbaju mamy wspaniałą świątynię Walkeshwar a jej nazwa wywodzi się właśnie od Valuka Iswar.

– Czyli wiemy gdzie jest ukryta skrzynia! – zawołała Ola.

– powoli – uśmiechnął się się Durgu – Myślę, że tym razem nie chodzi o tą świątynię. Walkeshwar to także nazwa dzielnicy Mumbaju.

– ratunkuuu, nic z tego rozumiem – Eryk wstał od stołu.

– nie ty jeden – włączył się do rozmowy tata – ja też się troszkę pogubiłem.

– myślę, że Ulrych chce nam powiedzieć coś o dzielnicy. Tam musimy szukać odpowiedzi. Na tabliczce mamy jeszcze kilka wskazówek. W drugiej linii można odczytać słowa „ pokój”, „zapytaj” i „mnicha”

– Mnicha? To bez sensu – nie wytrzymała Ola – przecież powiedziałeś że nie chodzi o świątynie tylko dzielnicę miasta.

– Powiedziałem, że nie chodzi o „tą” świątynię, to najważniejsza wiadomość. Wiecie dlaczego?

Cztery wpatrzone w Durgu twarze pokręciło przecząco głową. Ilość informacji o językach, słowach, świątyniach była tak duża, że nikt z rodziny nie był w stanie odpowiedzieć dlaczego akurat ta wiadomość była aż tak ważna. Zresztą nie tylko ta, w całej tej historii z kluczem i tabliczką byli skazani na wiedzę i Doświadczenie Durgu. Na szczęcie ten postanowił nie czekać dłużej i sam wszystko wyjaśnić. Obrócił tabliczkę i pokazał ukryty na drugiej stronie znak ręki.

– To ahisma symbol Dżinizmu, jest to jedna z najbardziej niezwykłych religii w Indiach. Jej wyznawcy spotykają się Jain Temple, jednej z najsłynniejszych świątyń w Walkeshwar. Właśnie tam chce nas wysłać Urlich von Knauff.

– mhhmm – zastanowił się Olaf – ciekawe dlaczego ją wybrał.

– nie mam pojęcia, może z powodu jej zasad. Dżinizm jest religią pokoju. Jej wyznawca nie zrani drugiego człowieka ani żadnego zwierzęcia. Dla nich świat jest domem dla wszystkich żywych istot, żadnej z nich nie można zrobić krzywdy.

– już ich lubię – zawołała Ola

– a polubisz jeszcze bardziej. Wyobraźcie sobie że wędrowni asceci noszą białe szaty i maski tylko po to by nie narazić niczego co żyję. W całych Indiach można znaleźć prowadzone przez mnichów szpitale i schroniska dla zwierząt. Nie ma chyba na świecie drugiej religii, która aż tak bardzo dbałaby o innych. Dla wielu dżinizm jest system etycznym i moralnym na którym zbudowano kulturę naszego kraju.

– no, dobrze – wtrącił Eryk – ale skoro von Knauff był awanturnikiem i rozrabiaką to co robił w takim miejscu. Tata, jako to się mówi? Nie wpuszczaj lisa do kurnika?

– tak się mówi – roześmiał się Olaf – może w tym przypadku nasz lis miał jakiś konkretny powód. Myślę, że jak nie sprawdzimy to się nie przekonamy.

– zgadzam się – dodał Durgu – musimy tam pojechać – może teraz pojedziemy coś zjeść a potem odwiedzimy świątynie.

– taaaak – zawołały dzieciaki zrywając się od stołu.

– może zjemy tą masala dosę co wczoraj – zapytał Erk klepiąc się po brzuchu – była pyszna, nie wiedziałem że macie takie dobre jedzenie

– wielu rzeczy jeszcze nie wiesz – mrugnął do niego Durgu – ale obiecuję, że wkrótce się dowiesz. To co gotowi? Zapraszam do taksówki.

Kontakt

Imię:

Email:

Temat: