cz.20 Stary klucz

Skarby von Knauffa | Ilość zdjęć: 1 | 04.02.2019

Dopiero wieczorem, w hotelu udało się wszystkim spotkać. Po pogoni w pralni Durgu nie mógł znaleźć ani Kasi ani Olafa. Nie było ich przy baliach a żaden z praczy nie miał pojęcia gdzie mogli pójść. Kto by pamiętał jednego z turystów skoro codziennie przychodziły ich tu tysiące? Za to wszyscy rozmawiali o dzisiejszej wodnej bitwie. To dopiero było wydarzenie! Nawet najstarsi pracze nie pamiętali kiedy ostatnio trwała tak długo i z tyloma uczestnikami. Chyba wszyscy już za nią tęsknili i tylko czekali na pretekst aby ją zacząć. Awantura z pozrywanymi sznurkami była idealnym powodem. Kto by się wtedy przejmował moczącym w bali mężczyzną i jego rodziną. Ważniejsza była bitwa na placu! Każdy pędził w jego stronę aby zająć jak najlepsze stanowisko. Pozostawieni sami sobie czekali prawie godzinę na Durgu a kiedy ten się nie pojawiał zapakowali do taksówki i wrócili do domu. Tutaj minęła kolejna zanim ktoś zapukał do pokoju.

– Durgu – powiedziała Kasia otwierając drzwi – już się martwiliśmy. Udało Ci się go złapać.

– tak – Durgu kiwnął głową i wszedł do środka ciągnąc za sobą mokrą stróżkę.

Od pogoni w pralni i kąpieli w balii nie zdążył się jeszcze przebrać. Jego rzeczy troszkę wyschły ale i tak cały czas kapała z niego woda.

– widzę, że nie tylko ja miałem kąpiel – uśmiechnął się Olaf.

– przyznaję, że zdecydowanie wolę prysznic. Ale co robić, musiałem wyłowić… To – odpowiedział Durgu wyciągając z kieszeni klucz.

– złapałeś go!

– złapałem.

– i odzyskałeś klucz – zapytała Ola.

– odzyskałem.

– Jesteś suuuuuper! – zawołał Eryk.

– Widomo – roześmiał się Durgu – do super dziewczyny, dwóch geniuszy i wodnego szperacza dołączy jeszcze ścigacz.

– ale mamy zespół – Eryk aż podskoczył z wrażenia – teraz to już nikt nam nie podskoczy. Zobaczycie znajdziemy skarb a ten, no ten, właściwie ciekawe kto to jest.

– no właśnie – wtrącił się Olaf – zanim zaczniemy się superować opowiedz co się działo w pralni.

Dugu zaczął mówić. Najpierw o pogoni, potem wodnej bitwie, pozrywanych sznurach z praniem a na końcu o złodzieju i odzyskanym kluczu. Kiedy skończył w pokoju zrobiło się cicho. Wszyscy zastanawiali się nad usłyszaną właśnie historią. Było jasne, że ktoś ich śledzi. Patrzy co robią a co gorsza wie, że czegoś szukają. Pytanie było tylko jedno.. skąd to wszystko wiedział??? Przecież nikomu nie mówili o swoich planach, od czasu odnalezienia dokumentów nie mieli okazji aby z kimś o nich porozmawiać. A jednak… mieli na plecach czujnego strażnika, który od dłuższego czasu nie spuszczał z nich wzroku.

– wiecie co – tata przerwał milczenie – ten zniszczony bagaż nie był przypadkiem.

– zniszczony bagaż? – zapytał Durgu.

– Tak, na lotnisku, jeszcze przed wylotem ktoś przeszukał nasze rzeczy. O mało w ogóle nie polecieliśmy.

– czyli ktoś śledzi was już od domu. Słuchajcie – zdenerwowany Durgu zaczął nerwowo wiercić się na krześle – to poważna sprawa, zastanawiam się czy nie powinniśmy powiedzieć o tym Policji.

– policji? I co im powiemy??? – Olaf spojrzał na siedzącą obok Kasię – To nie jest dobry pomysł. Myślę, że powinniśmy szukać dalej i nie mówić o tym nikomu.

– a złodziej? – zapytała Olaf – co z nim? Przecież wie gdzie mieszkamy.

– jak na razie nie zrobił na krzywdy i nie sądzę aby to się zmieniło. Zależy mu na skarbie a nie na nas. Jedyne co powinniśmy zrobić to bardziej rozglądać się dookoła.

– zgadzam się z Olafem – wtrącił Duru – policja to chyba nie najlepszy pomysł. Widziałem go, stał przede mną tuż obok. Był przebrany. Miał perukę i wysmarowaną czymś twarz. Kiedy przetarł rękę zobaczyłem, że ma bladą cerę. Jeszcze jedno – przypomniał sobie coś Durgu – udało mi się zedrzeć jego perukę. Ma rude włosy, no chyba że też je pofarbował dla przebrania.

– rude włosy? – zamyśliła się Kasia i wstała z krzesła. Zasłoniła dłoniom twarz i zaczęła krążyć po pokoju. Wyraźnie coś sobie przypomniała a przynajmniej próbowała przypomnieć. Obeszła stół dwa razy aż w końcu widząc zaciekawiony wzrok towarzystwa, oparła dłonie na blacie i spojrzała na męża.

– pamiętasz jak przed wyjazdem siedzieliśmy w winiarni? Rozmawialiśmy o von Knauffie i wtedy…

– …ktoś przewrócił szklanki – dokończył zdanie Olaf.

– tak, pozbijał szkło ze stołu i prawie przewrócił kelnerkę. Zastanawialiśmy się co go wtedy tak przestraszyło. A może to nie był strach tylko usłyszał coś niezwykłego? Np. naszą rozmowę? Kiedy na niego spojrzałam wybiegł jak szalony.

– było coś takiego. Omal nie przewrócił jeszcze kilku stolików.

– pamiętasz jak wyglądał? – zapytała Kasia.

Olaf pokręcił przecząco głową.

– a ja tak, miał niezwykłe, błyszczące oczy i gęstą rudą grzywkę.

– Rudą??? – krzyknęli zgormadzeni przy stole słuchacze.

– no wszystko jasne! – nie wytrzymał Eryk – mówiliście nam aby z nikim nie rozmawiać a sami paplaliście na lewo i prawo.

– a to niby ja jestem gaduła! – dodała jego siostra.

– a teraz mamy przez Was kłopoty – Eryk aż sapnął ze złości.

– hola, hola – przystopował ich ojciec – nie rozpędzajcie się. Po pierwsze z nikim nie rozmawialiśmy a po drugie nie możemy być pewni, że to on, prawda – spojrzał wyczekująco na Mamę ale ta tylko pokręciła głową.

– to on, na 100%. Co za pech! Akurat tego dnia musiał być w knajpie ktoś kto słyszał o Urlichu i musiał usiąść tuż obok naszego stolika. Nie mogę w to uwierzyć.

– przynajmniej wiemy kto to jest.

– co wiemy? – zdenerwowała się Kasia – Przecież go nie znamy i widzieliśmy tyko przez chwilę.

– wiemy, że jest z Polski – uspokoił ją Olaf – to już coś. Przynajmniej mamy jasność. Ktoś nas śledzi, zna Urlicha von Knaufa i chce odnaleźć jego skarb tak samo jak my. Pytanie czy jest tu sam czy też ma pomocników. Jeśli jest sam będzie mu trudniej a nam łatwiej. Tak czy inaczej musimy się mieć na baczności. Prawda?

– prawda – skinął głową Durgu – słuchajcie jest już późno, trzeba iść spać. Wziąłem sobie wolne aby pokazać wam miasto ale teraz chyba zmienimy palny. Na razie idę do domu.

Podszedł do drzwi i złapał za klamkę. Już miał je otworzyć kiedy coś wpadło mu do głowy.

Odwróci się w stronę pokoju i zaczął szperać w kieszeni spodni.

– a co robimy z tym? – zapytał wyciągając z niej zardzewiały klucz – zostawić go u was?

– nie – odpowiedział mu Olaf – u Ciebie będzie bezpieczniejszy. Jutro się nim zajmiemy.

– ok, dobranoc – Durgu otworzył drzwi i zniknął na korytarzu.

– dobranoc – powiedzieli za nim Ola, Eryk, Kasia i Olaf.

Każdy z nich miał olbrzymi mętlik w głowie. W dodatku robiło się późno, na dworze dawno zapadł zmierzch. Sen był najlepszym pomysłem na resztę wieczoru. Nie zastanawiając się dłużej cała czwórka rozeszła się do swoich pokoi.

Kontakt

Imię:

Email:

Temat: