cz.28 Jaskina

Skarby von Knauffa | Ilość zdjęć: 1 | 11.04.2019

– Jesteśmy – powiedział Durgu stając na środku pustej sali – to miejsce, o którym pisał Ulrich w dokumentach z Jain Tmeple.

Byli w Chaitya cave, niezwykłej świątyni wykutej w kompleksie jaskiń Kanheri. Wszystkich było tu ze sto, jedne większe drugi mniejsze. Powstały ponad dwa tysiące lat temu i stanowiły jedną z najciekawszych atrakcji Mumbaju. Ukryte pośrodku wielkiego parku, były celem wycieczek zarówno turystów jak i mieszkańców wielkiego miasta. Trudno się dziwić, kto nie chciałby schować się w cieniu, kiedy z nieba lał się taki żar? Na niebie brakowało chmurek a termometr pokazywał ponad 30 stopni!. Tropikalne, przesiąknięte wilgocią powietrze, przyklejało koszule do pleców. Krople potu kapały z czoła a mokre ręce lepiły się do wszystkiego. W takich warunkach chwila spędzona w cieniu gęstych drzew była na wagę złota. Na szczęście wystarczyła godzina jazdy samochodem by uciec z miasta i zanurzyć się w zieleni. Pewnie tak samo myśleli starożytni budowniczy, którzy postanowili ukryć w niej swoje jaskinie. Do dziś niewiele o nich wiadomo. W końcu od ich powstania upłynęło już tyle lat. Jaskinie zarastały przez wieki dżunglą by później ponownie ujrzeć światło dnia. Dopiero niedawno udało się dokładnie zbadać większość z nich. Odkryć skrywające pod ziemią tajemnice oraz poznać niezwykłe rytuały modlących się tu kiedyś wiernych. Mimo prac archeologów, podziemne groty wciąż skrywały swoje sekrety. Każdego roku odkrywano nowe pomieszczenia albo rozszyfrowywano kolejne, wykute w kamieniu płaskorzeźby. Tak czy inaczej, jeśli ktoś chciałby ukryć coś cennego to chyba w całej okolicy nie było do tego celu lepszego miejsca.

– wielka ta jaskinia – szepnął Eryk rozglądając się po schowanym w mroku pomieszczeniu – że też komuś chciało się ją wykopać.

– wykopać? – zaszydziła z brata siostra – popukaj się w czoło, nikt jej nie kopał. Jaskinia to naturalna dziura w ziemi a nie żadne kopanie.

– typ razem Twój brat ma trochę racji – przerwał jej Durgu – może nie z samym kopaniem ale kuciem na pewno. Zobaczcie, widzicie te kolumny naokoło sali? Wszystkie wykuto tu na miejscu. Tak samo jak całe pomieszczenie. Praca zajęła lata ale efekt jest naprawdę niesamowity.

– czyli… – Ola zaczęła zdanie ale Eryk przerwał jej w połowie

– … czyli jak zawsze mam rację. Powinnaś się już przyzwyczaić.

– przyzwyczaić to ja się mogę do twoich durnych min.

– możesz sobie gadać ale wiem swoje. Na przyszłość słuchaj mądrzejszych od siebie.

– mamo – jęknęła dziewczynka – ja z nim nie wytrzymam.

– wytrzymasz, wytrzymasz – uśmiechnęła się mama – gdzie znajdziesz drugiego takiego jak on.

– no właśnie! – dodał Eryk – Nigdzie! Bo co? Bo takich jak ja nie ma!

Chłopiec stanął na szeroko rozstawionych nogach i wypiął dumnie pierś. Zadarł do góry głowę i spojrzał z wyższością na siostrę.

– zresztą takich jak ty też nie jest zbyt dużo – dodał mrugając do Oli.

– zbyt dużo??? – zezłoszczona Ola nabrała powietrza aby wyrzucić z siebie co myśli na temat słów brata ale spojrzała na stojącego przed nią chłopca i zmieniła zdanie.

W sumie na swój sposób powiedział jej coś miłego. No i mama też miała rację. Gdzie by znalazła drugiego takiego jak on? Może i był czasem męczący, nieznośny, gadał bzdury i zawracał jej głowę ale przecież to brat. Jakby na to nie spojrzeć, kiedy działo się coś złego mogła na niego liczyć a jak kłóciła się z rodzicami zawsze stawał po jej stronie. Poza tym był młodszy no a ona jako starsza siostra czuła, że powinna się nim opiekować. No i najważniejsze, był jej bratem i nikogo nie kochała tak bardzo jak jego.

Nabrane do płuc powietrze zeszło równie szybko jak przyszło a spokojniejsza już dziewczynka podeszła do chłopca i trąciła go łokciem

– myślałam, że takich sióstr jak ja to w ogóle nie ma.

– w sumie tak – roześmiał się Eryk i odepchnął ją od siebie – takiej dwójki jak my nie ma na całym świecie, a właściwie to czwórki. A właściwie – poprawił się zerkając na stojącego przy kolumnie mężczyznę – to piątki. No bo Durgu to chyba jak nasza rodzina, co nie?

Jeśli w tym momencie, ktoś zerknąłby przypadkiem do jaskini zobaczyłby dość niezwykły widok. Na środku pustej sali stał grupka pięciu osób i ściskając śmiała na cały głos. Być może ten ktoś zerknąłby wtedy do przewodnika myśląc, że to jakieś niezwykłe rytuały albo zadzwonił na policję, mówiąc że w Chaitya ukryła się grupa szaleńców. Na szczęście na zewnątrz nikogo nie było. Nikt nie musiał wszczynać alarmu a grupka szaleńców po kilku minutach śmiechu i przytulania rozeszła się po kontach świecąc na ściany wiszącymi na czołach latarkami.

Kontakt

Imię:

Email:

Temat: